I am nothing, just dust, a worm crawling at Your feet.... Lord I am unworthy of Your gaze! Let us build the Church in souls on the rock of our faith. timeofapostasy.blog
Bóg wiele razy grzesznym ludziom przebacza i na nowo do łaski swej przyjmuje, dla szatanów tego nie uczynił. Taka dobroć i łaskawość Boża, nawet kamienne serce powinna pobudzić do szczerej poprawy. Jeżeli grzesznik nie żałuje i poprawić się nie chce, to już musimy powiedzieć, że on jest gorszy od szatana, bo szatan z pewnością nie grzeszyłby drugi raz, gdyby mu Pan Bóg jego pierwszy grzech przebaczył; tym bardziej, nie uczyniłby tego po raz trzeci, czwarty a może i setny, jak to czynią niektórzy ludzie, którzy nawet zliczyć swych grzechów nie mogą, gdy się z nich przed kapłanem chcą wyspowiadać. Każdy człowiek brzydzi się szatanem, ale bardziej powinien brzydzić się sobą, gdy jaki grzech śmiertelny popełni, bo zaiste jest on gorszym wtedy od szatana.
''Po piąte. Dla szatanów Bóg nie stał się człowiekiem ani za nich nie cierpiał i nie umarł, toteż obraza, której się dopuszcza ten, co więcej odebrał dobrodziejstw, jest cięższą zniewagą dobrodziejowi wyrządzoną.''
Matka Boska nas prowadzi wśród zgliszcz i pożogi katolickiej wiary Ostatnie mury już runęły stoimy na skale milcząc czekamy na rozkaz Hetmanki na znak powrotu Twojej Chwały Nie myśl człowiecze zakłamany , że niszcząc podstawy naszych przodków wiary zdołasz ujść sprawiedliwej kary. I ty kapłanie wiarołomny ukorz się lepiej zanim przyjdzie dzień sądny.Ruszaj w pokutę na Wołyń , gdzie Msze Św. niedokończone czekają tam poczujesz jakżeś daleko Boga zostawił. Pamiętać musicie wszyscy! Zbawieni zostaną nielicznie a nie wszyscy.
Katolicyzm neomodernistyczny kieruje tych młodych ludzi w ślepą uliczkę, neutralizuje ich, gasi namiętność tych młodych serc, przemieniając ich w liczby i statystów podczas „papieskich” wizyt czy Światowych Dni Młodzieży, będących polskim wynalazkiem. A młody człowiek pełen dobrej woli, pragnący Prawdy i rzeczywiście pragnący stać się katolikiem, któremu szczęśliwym trafem udałoby się uciec z tych niebezpiecznych sideł, nadal znalazłby się w obliczu nowych wielkich zagrożeń.
Podstawową zasadą Modernizmu według p. Loisy, jak widać w dalszym ciągu jego enuncjacji, której tu nie przytaczam, jest zupełne przerobienie wierzenia i dobrowolne zrzeczenie się przez Kościół zasady, która daje mu boską powagę co do organizacji tj. zrzeczenie się zasady boskiej, na której się opiera i która jest jedyną racją bytu Kościoła. Kosztem tych ustępstw, według modernistów, mógłby nastąpić pokój między Kościołem i społeczeństwem współczesnym.
Doktryna modernistyczna to ideologia globalistyczna (a nawet nie religia) zaprzeczająca dwom tysiącleciom Kościoła Katolickiego. Głównym motywem zainteresowania jest ludzkość jako taka.
Sądzę zaś, że słusznie utrzymywać można, iż nie tylko samo już ukrzyżowanie Zbawiciela, które tak straszne zadało Mu cierpienia, że od nich umarł, lecz i to wszystko co poprzedziło tę chwilę, zadało Mu okropne męki, a stąd rozbudzać w nas powinno współubolewanie i pełen czci i wdzięczności podziw. Bo cóż to jest pomyśleć sobie, że Pan nasz Jezus Chrystus Bóg przenajświętszy, od chwili w której w nocy pojmany został, aż do chwili kiedy około południa do krzyża Go przybito przebył wszelkiego rodzaju najsroższe katusze, doznał najdotkliwszych obelg, zniewag i naśmiewisk! Nie dali Mu ani na chwilę wytchnąć; a czego doznał, co przebył, posłuchaj.
Zima 1985 roku rozdarła mi duszę , choć wtedy jeszcze nie pojmowałem, jak głęboko. Po pogrzebie Jarka, mojego kuzyna, siedziałem w domu, wpatrując się w ścianę, jakby jej popękany tynk mógł mi zdradzić, dlaczego wybrał tamtą drogę. Miał osiemnaście lat, ja ledwie piętnaście – za młody, by zrozumieć śmierć, lecz dość dorosły, by czuć, jak pustka wgryza się w mój umysł. Pytałem, niemal błagałem: „Rozmawialiście z nim tamtego wieczoru. Co się stało?”. Milczeli. Ich oczy uciekały w kąty pokoju, jakby prawda czaiła się tam, niewypowiedziana. „Nic nie wiemy” – burknął ktoś, a inny dodał, niemal szeptem: „Będziemy cię chronić”. Przed czym? Nikt nie raczył wyjaśnić. Kilka dni później podeszła do mnie ona – siedemnastoletnia dziewczyna o oczach, które zdawały się widzieć więcej, niż ktokolwiek powinien. Jej spojrzenie, jak dwa czarne jeziora, połyskiwało tajemnicą. „Arek, chcemy wywołać duchy. Zapytać, dlaczego Jarek… odszedł. Przyjdziesz wieczorem?”. Serce we mnie zadrgało, jakby ktoś szarpnął …More
grzech nie może się nazwać wypadkiem dla tych, którzy go popełniają. Przyczyna wypadku jest zawsze zewnętrzna, grzech zaś pochodzi z nas samych; wypływa on, jak mówi Pismo św., z serca naszego (2). O! jak wielkim byłoby to dla nas szczęściem, gdybyśmy wszystko, cokolwiek się nam stanie, przyjmowali jako pochodzące z ojcowskiej ręki Boga, z tej ręki, którą ile razy otwiera, napełnia wszelkie stworzenie żyjące błogosławieństwy swymi! Jakąż pociechą osłodzilibyśmy wszelkie gorycze naszych umartwień? Zaiste wtedy wycisnęlibyśmy miód ze skały, a oliwę z twardej opoki (3). Wtedy bylibyśmy umiarkowani w pobożności, a przeciwność i powodzenie zarówno służyłyby nam do pomnożenia chwały Bożej i do zbawienia dusz naszych.
''Pełnienie Woli Bożej to jedyna recepta na szczęście. Pokorne przyjęcie wszystkiego czego doświadczamy w życiu, daje pokój serca i prawdziwą wolność.'' Do zbawienia duszy – celu życia każdego …
Bóg podtrzymuje swą cierpliwość, gdy rośnie nieprawość. Jego skarbem będzie wieczne miłosierdzie dla tych, co Go nie odrzucą, lecz jeśli się nie nawrócisz, skarbiec napełni się Bożym gniewem, a to, co zdawało się drobiną, znajdziesz na końcu wielkie. Pojedyncze ziarna piasku, zebrane w jedno, wzrastają w ogrom; najmniejsze krople łączą się w rzekę. Dlatego trzeba unikać najlżejszych, powszednich grzechów.
Jeśli, następnie, cześć ta ma być szczera, to żąda ona zupełnie jawnego i formalnego oparcia znowu całego życia narodu na podstawie prawa Bożego. Cześć Matki jest nierozdzielna z czcią Syna: nie kocha Jezusa, kto nie kocha Maryi, ale i Maryi kochać niepodobna, nie kochając Zbawiciela lub nie kochając Go tak, jak ON na to zasługuje (bo inna miłość jest żadna), więc całym sercem, całą duszą, tak aby nic w nas tej miłości się nie sprzeciwiało, i aby wszystkie uczucia płynęły z miłości Boga, Źródła, Stwórcy i Prawodawcy wszelkiego kochania. I jeśli miłość Boga powinna przesiąkać całe życie narodu, to i ustrój jego polityczny musi się w jej ramach układać: Polska jako państwo winna być królestwem Jezusa i Maryi.
Ludzie odrzucają Boga, a tym samym Jego przykazania, a przecież Bóg stworzył ten świat, a więc wszystkie prawa nim rządzące muszą być zgodne z Jego przykazaniami, ponieważ Bóg nie zaprzecza sam sobie. Myślą, że łamią przykazania a Boże, w gruncie rzeczy działają wbrew naturze, co samo w sobie doprowadza do cierpienia. Polacy na przykład to są masochistami. Oni uwielbiają cierpienie. Nie uczą się niczego z własnych błędów, tylko w kółko powtarzają stare.
O! Pani i Matko moja! jeśliś Ty, pomimo niepokalanej niewinności Twojej, z taką cierpliwością wszelkie swoje znosiła boleści i smutki, o! jakżebym śmiał wzbraniać się od cierpienia ja nędzny, tyla obciążony grzechami, i od dawna godny kar piekielnych O! Pani i Matko moja! nie proszę o oddalenie ode mnie krzyżów i cierpień, lecz o łaskę znoszenia ich z cierpliwością i z pokornym przenajświętszej woli Boga mojego poddaniem się. O! Pani, o Matko moja! przez boleść Twoją i miłość Twoją do Jezusa błagam, racz mi tę łaskę wyjednać! Amen.
Najświętsza Dziewica, będąc napełniona wszelkimi łaskami, przewyższała każdego świętego w każdym rodzaju cnoty: była apostołką apostołów, była królową męczenników, ponieważ cierpiała bardziej niż wszyscy; była przewodniczką dziewic, przykładem dla zamężnych; połączyła w sobie doskonałą niewinność z doskonałym umartwieniem; jednym słowem, zjednoczyła w swoim sercu wszystkie najbardziej heroiczne cnoty, jakie kiedykolwiek praktykował którykolwiek ze świętych.
ilekroć zezwalasz na grzech, i zrzekasz się prawa swego do królestwa niebieskiego, które Chrystus Pan dla ciebie nabył ceną Krwi swojej. Cobyś też rzekł o człowieku, któryby od monarchy jakiego potężnego z ostatniej wyrwany był nędzy, i następcą tronu i dziedzicem królestwa, całego, mianowany, gdyby nietylko dla marnej jakiejś igraszki zrzekł się tego królestwa, ale nadto używałby darów i dobrodziejstw odebranych na zniewagę dobroczyńcy swego, i posunąłby niewdzięczność swoją aż do przechylenia się na stronę jego wrogów aż do oddania się im za niewolnika? To, cobyś sądził o takim zdrajcy, to zastosuj do siebie samego.; bo ty równie niegodziwie sobie postępujesz względem Boga, ilekroć odważasz się na grzech śmiertelny. – Rozważ to dobrze!
Nierządnicą stała się twoja stolica. Z pogardą na Ciebie patrzą myślą, że zostali bogami. Przecież wiesz że są teraz tylko diabła sługami. Kłamstwo jest ich przewodnikiem, Prawda nienawiści celem. W nieczystości zanurzeni popełniają bluźnierstwo za bluźnierstwem. Kiedyś budowali wieżę babel. Teraz budują wieże pożądania i namiętności. Prawdziwą twierdzę ludzkiej rozwiązłości.
Niedbalstwo w drobnych rzeczach w służbie Bożej prowadzi szybko do zaniedbywania się w wielkich; tak, np. kapłan, zakonnik lub zakonnica, najprzód odmawia Officium bez prawdziwej pobożności, opuszcza przygotowanie do Mszy św., odprawia ją pośpiesznie, lub słucha jej bez należytej uwagi, zastępuje dziękczynienie odmawianiem jakiejś obowiązkowej części Officium tak, że powoli zanika wszelka pobożność osobista, a zastępuje ją kult czysto zewnętrzny i że tak powiem – oficjalny. Gdyby kapłan zesuwał się po tej pochyłości, stałby się niebawem urzędnikiem w służbie Bożej. Wreszcie traktowałby niedbale rzeczy najświętsze, oddając się z największą uwagą rzeczom drugorzędnym w sobie, zapewniającym mu sławę znakomitego profesora, pisarza, mówcy lub działacza społecznego. Powoli nastąpiłoby całkowite „przewartościowanie wartości”.
Spójrzmy teraz na Maryję… W milczeniu, jak przystało na istotę, która w tej tragedii odgrywa drugorzędną rolę, a która cała pogrążona w cierpieniu, bierze jednak rzeczywisty udział w męce Syna i krok w krok idzie za Nim na Golgotę. W tej najważniejszej dla świata chwili Maryja odnawia zupełnie dobrowolnie swe pierwsze przyzwolenie, dane w chwili Zwiastowania. Tekst ewangeliczny z powściągliwością odpowiadającą powadze sceny, zaznacza tylko w kilku słowach pełną szlachetności, bohaterstwa i mocy ducha postawę Maryi, mówiąc: i stała podle krzyża Matka Jego. Nie zapominajmy, że jest Matką Jezusa i że przywilej Niepokalanego poczęcia nie wyzwolił Jej z pod prawa, które – jako karę za grzech – nakładało na ludzi cierpienie, – a rola współodkupicielki jeszcze tym bardziej Ją temu prawu poddała. Nie próbujmy nawet mierzyć otchłani niezgłębionego bólu, który ponosiła w tych chwilach Matka Bolesna – bo tego nikt nie wysłowi, ani Ewangeliści nawet o wyrażenie tego się nie pokusili. Jeden tylko z …More
Ból Maryi... Kto może wyobrazić sobie ten ból? Musiałby, tak jak Jej było dane, będąc czystym i bez grzechu miłować pełnią miłości, całym sercem, całym umysłem, całą duszą i ze wszystkich sił... Skoro to jest pierwszym i najważniejszym przykazaniem wobec Boga, Maryja tak właśnie, ta Święta Wybranka Boża kochać musiała. Więc tak wielkiej miłości ranieniem były i mniejsze rzeczy, zniewagi, drwiny i kpiny za plecami Pana Jezusa, które Matka Jego Święta z pewnością słyszała; jak cierpiała z zagubienia Go, kiedy został w świątyni by nauczać, a szukali z Józefem Go z bólem serca... Cóż wtedy można napisać o Jej męce od pojmania do ukrzyżowania tegoż Bożego Syna? Jak napisać, skoro słów właściwych brakuje już na wstępie, bez właściwego rozumienia i czucia ?? Jeśli więc Maryja złączona była wielką Bożą łaską miłowania doskonałego z Bogiem, więc i z Synem; jeśli więc te Serca - Jezusa i Maryi, z której Serca, Jezusa Serce się stało, były ze sobą miłowaniem nierozerwalne. Należy, trzeba nawet …More
O, nieraz się tak i Jezus i Maryja chronią do dusz Im drogich, aby się tam powtórzyła ich męka wspólna w pełnym współboleści rozpamiętywaniu. Dziękujmy gorąco Panu Bogu, jeżeli nam jest danym być tą Betanią, którą Jezus i Maryja obrali sobie i upodobali, gdzie przebywali jak u Siebie, gdzie Maryja tak mężną i spokojną się okazała. Uprośmy sobie, aby serca nasze były dla Jezusa i Maryi Betanią. 2.Powinniśmy raz na zawsze przyjąć za zasadę, że wszelka moc nasza jest od Boga. Tylko zaślepiony człowiek może się w tym mylić przypuszczając, że swoją siłą nie upadł w ciężkich życia chwilach.
Lecz któż zdoła zrozumieć słowem lub myślą, jak wielka była ta radość, gdy ujrzała, że Jej Syn przychodzi do Niej w towarzystwie wszystkich chórów Aniołów, i gdy w Jego najłaskawszych i najdobrotliwszych rękach bezpiecznie i radośnie oddała tego najświętszego ducha, i gdy wreszcie, gdy cała niebiańska Jerozolima wyszła na spotkanie swojej Królowej, ona sama, wspierając się na swoim Umiłowanym, przepełniona rozkoszami, odziana w złotą szatę i otoczona różnorodnością, jak słup dymu z pustyni tego świata, pośród okrzyków Apostołów i oklasków aniołów, podczas gdy uciekały potęgi powietrza, a żywioły świata godnie się radowały, wzniosła się ku niebiańskim krainom?
Panie zostań ze mną tak bardzo tego pragnę tylko czasami nie chcę żyć wyjąc niczym wilk w otchłań rozpaczy wpadam lecz wiem tylko Ty daleką drogę mam za sobą nie zawsze z Tobą dzisiaj jestem tutaj i tylko czasami mała kropla spadnie ludzkiej bezradności może samotności