Legenda Pienin
Szopka wąska kolebką została,
jałowcami mościli sen Tobie,
wiatr nowinę radosną podawał,
oddawali Ci hołd prostaczkowie.
Trzej królowie przybyli w te strony,
przez Tatr śniegi przebrnęli z ochotą
i przynieśli Ci w darze korony
z materiału co piękny nad złoto.
Przed Tatarem do zamku uciekłeś,
gdzie dzierżyły straż jastrząb i sokół,
potem ciszę tych gór przyoblekłeś,
Jan z pustelni Cię obmył w potoku.
I ruszyłeś na szlak ów pielgrzymi,
gdzie na sosną zwieńczonej skale,
gdy świat cały pod stopy legł Twymi,
jak wąż w dole pełzł bystry Dunajec.
Zasiewałeś w tej ziemi gorczycę
i radziłeś w tysiącu problemów,
choć spór wiedli o Twoje granice
twardzi mnisi z kamiennych eremów.
Ludzie zawsze tu byli Ci mili,
do Twych ramion się kornie garnęli,
w Twoje ręce ni gwoździa nie wbili
i kochali Cię, tak jak umieli.
I wiedzieli, że pośród ciemności,
gdy zasłona rozdarła się w niebie,
za nich dałeś swe życie z miłości
i zostałeś, bo byłeś u siebie.
Noc rozsnuła kojące ramiona
i obległa miesiąc w Czorsztynie,
śpi otwarta Przymierza strona,
skąd głos Boga głęboki wciąż płynie.
03:49