Syberyjskie Betlejem
Kolędują katolicy z parafii Świętego Józefa w Surgucie...... nad wielką rzeką Ob, za Uralem.
Wśród surguckich Kolędników występuje ksiądz Jacek Grzybowski biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej a tytularny diecezji Nova w Afryce Prokonsularnej - tak czy siak, biskup Jacek z Pragi.
Na Syberii to nie przelewki. Aktualnie temperatura spadła do -34 stopni C. I trzeba figurkę małego Jezuska też przybrać.
I pomyśleć, że wysyłano tam Polaków nieprzygotowanych na tak trudne warunki życia.. Kto przetrwał to twardy jak kamień ale o wielkim sercu. Wystarczy posłuchać Sybiraków.
Surgut rozwija się pięknie (wystarczy popatrzeć na domy i ruch na ulicy) i nawet dla Sióstr od Aniołów znalazło się godne miejsce, pewnie dlatego, że Wanda Boniszewska tyle wycierpiała od NKWD osadzona w więzieniu Wierchnieuralsku na Syberii(!) - prawie 6 lat: od Matki Boskiej z La Salette (19 IX 1950) do Matki Boskiej Częstochowskiej (26 VIII 1956).
W surguckiej szopce znalazło się miejsce dla Przybranego (!) Dzieciątka (figurka w kolorowej kurteczce).
Parafia w Surgucie obejmuje powierzchnię 4 razy większą niż powierzchnia Polski , tj. 1.200 tys. km2. Wiem to z wypowiedzi księdza Marka Jaśkowskiego z tamtejszej parafii. No i jak tu dotrzeć do wiernych?
W Surgucie posługują Siostry od Aniołów założone przez księdza Wincentego Kluczyńskiego, proboszcza także rodziny Piłsudskich. Do tego zgromadzenia należała mistyczka Sł.B. Wanda Boniszewska, która swoich dni dożyła (2 marca 2003) w Konstancinie-Jeziornej (względnie blisko mojej wioski) - wspominam ją codziennie w prywatnej mikro-litanii świętych. Jeśli pojawiła się u mnie jakoś tak specjalnie - via Syberia i Ziębice/Bydgoszcz - w 2 dzień Bożego Narodzenia, świadczyłoby to, że i Ona pamięta o mnie.