O. Jan Strumiłowski OCist: Najgroźniejszy skutek grzechu
Grzech nigdy nie jest wyłącznie pojedynczym aktem złego uczynku czy fatalnego wyboru, który pozostaje za nami w przeszłości. Grzech, nawet odpuszczony, pozostawia po sobie ranę, która wymaga uzdrowienia. Niekiedy terapia trwa do końca doczesnego życia. Jakie są zatem skutki grzechu?
Grzech jest nade wszystko aktem sprzeciwu wobec Boga, przez co sprawia, że tracimy łaskę i jedność z Bogiem. Tak było zarówno w przypadku grzechu pierworodnego, jak i do dziś jest w przypadku grzechów uczynkowych ciężkich. Wraz z utratą Bożego życia tracimy zbawienie. Oczywiście dzięki Bożemu miłosierdziu możemy powrócić do jedności z Bogiem. Niektóre skutki grzechu jednak pozostają w nas nawet po odpuszczeniu nam samego grzechu. Najbardziej jaskrawo widzimy te skutki na przykładzie grzechu pierworodnego. Jednak to, co Kościół podaje nam jako prawdę o stanie naszej natury po grzechu pierworodnym, w odpowiedniej proporcji odnosi się również do skutków powodowanych przez nasze winy zaciągane indywidualnie. …More
,,Kościół, którego centrum stanowi człowiek, jest chory na najcięższą chorobę. Kościół, który skupia się na doczesności bardziej niż na wieczności, nie pamięta swojego celu. Kościół, który nie mówi o konieczności nawrócenia się do jedynego i prawdziwego Boga, lecz skupia się na imigrantach, ubóstwie czy ekologii, nie kocha Boga, gdyż jest dotknięty najstraszniejszą ślepotą duchową, jaka może istnieć. Kościół, który chętniej mówi o człowieku niż o Bogu, czyni tak dlatego, że po prostu tkwi w fatalnym zapomnieniu o Nim. Kościół, który człowieka stawia ponad wszystko, niestety tak naprawdę nie kocha Boga.''
,,Istnieje jednakowoż jeszcze jeden skutek grzechu – najgroźniejszy ze wszystkich. Jest nim zapomnienie o Bogu. Człowiek został stworzony w taki sposób, że Bóg jest jego jedynym i właściwym spełnieniem. Pod tym względem jesteśmy zupełnie wyjątkowi w świecie stworzeń (nie licząc aniołów). Każde stworzenie znajduje swoje spełnienie we własnej doskonałości, to znaczy w pełni realizacji własnego bytu, aktualizacji własnej natury. Natura ludzka jest zaś otwarta na Boga – nie potrafi więc odnaleźć spełnienia w sobie samej. Choćby człowiek zyskał wszystkie dobra naturalne – wraz z nieśmiertelnością cielesną – to i tak będzie potrzebował „czegoś więcej”. Póki nie znajdzie Boga, będzie nieustannie za czymś tęsknił i usychał.