nihil quicquam

O schizmie jeszcze raz

Bardzo dobry tekst napisany przez księdza Mateusza Szerszenia CSMA, mimo, że mówi prawdę, tak naprawdę napawa smutkiem.😥 Nawet niebo płakało, ulewny deszcz podczas ceremonii jest wymownym znakiem i nie nastraja optymistycznie🤔
Schizma Bractwa. Tradycjonaliści stali się protestantami!

Krzyż można nieść tylko razem z Kościołem. Gdy ktoś bierze go na własne ramiona i uznaje, że od tej chwili sam będzie decydował, czym jest katolicka Tradycja, bardzo szybko odkrywa, że niesie już nie krzyż Chrystusa, lecz sztandar własnego ruchu. Ostatnie wydarzenia związane z Bractwem Świętego Piusa X są tego bolesnym potwierdzeniem. Mimo jednoznacznego zakazu Ojca Świętego i wielokrotnych apeli Stolicy Apostolskiej, Bractwo zdecydowało się wyświęcić nowych biskupów bez papieskiego mandatu. Dykasteria Nauki Wiary już wcześniej uprzedziła, że taki akt będzie miat charakter schizmatycki i pociągnie za sobą karę ekskomuniki przewidzianą przez
prawo Kościoła. Po dokonaniu konsekracji Stolica Apostolska potwierdziła, że doszło do aktu schizmy, a osoby bezpośrednio
zaangażowane w konsekracje popadły w ekskomunikę. W wydanych dokumentach
wskazano również konsekwencje kanoniczne dla duchownych i wiernych związanych z Bractwem, podkreślając, że formalne trwanie w schizmie oznacza zerwanie pełnej komunii z Kościołem katolickim.
Dla wielu katolików słowo „schizma" brzmi abstrakcyjnie. Tymczasem w nauczaniu
Kościoła jest to jeden z najcięższych grzechów przeciwko jedności. Chrystus przed swoją męką modlił się: „aby wszyscy byli jedno". Jedność Kościoła nie jest dodatkiem ani kwestią administracyjną. Jest jednym z jego podstawowych przymiotów. Kto świadomie odrzuca zwierzchnictwo następcy św. Piotra i buduje własną strukturę kościelną, uderza w samo serce tego, o co modlił się Jezus. Najbardziej boli jednak to, że tej tragedii można było uniknąć. Przez lata Stolica Apostolska podejmowała kolejne próby pojednania. Papież Benedykt XVI zdjął ekskomuniki z biskupów wyświęconych w 1988 roku, papież Franciszek przyznał kapłanom Bractwa szereg nadzwyczajnych uprawnień duszpasterskich, a papież Leon XIV do ostatniej chwili apelował o odstąpienie od planowanych konsekracji. Odpowiedzią było kolejne „,nie". Od dawna można było odnieść wrażenie, że Bractwo przestało szukać drogi powrotu. Coraz częściej odnosiło się wrażenie, że świetnie odnalazło się w życiu poza pełną jednością z Kościołem. Z każdym rokiem krytyka Kościoła rzymskiego stawała się coraz bardziej radykalna. Nie chodziło już tylko o spór dotyczący interpretacji Soboru Watykańskiego II czy liturgii. Coraz częściej można było usłyszeć ton sugerujący, że to właśnie Rzym zdradził katolicyzm, a prawdziwy Kościół znajduje się wyłącznie tam, gdzie jest Bractwo. To bardzo niebezpieczna logika. W pewnym momencie człowiek przestaje walczyć o Kościół i zaczyna budować własny. Dlatego decyzja o wyświęceniu nowych biskupów wcale mnie nie zaskakuje. Jest logicznym zwieńczeniem drogi, którą Bractwo obrało wiele lat temu. Skoro tworzy własną hierarchię, własne seminaria i własną sukcesję biskupią niezależną od papieża, to de facto zachowuje się jak odrębny Kościół. Paradoks tej sytuacji jest wręcz dramatyczny. Ludzie, którzy przez całe życie mówili o ciągłości, Tradycji i wierności, sami przecięli nić tej ciągłości.
Tradycja nie polega przecież wyłącznie na zachowaniu dawnego rytu. Tradycja to również trwanie w jedności z następcą św. Piotra. Bez tej jedności pozostaje jedynie zewnętrzna forma. Niestety, ale tradycjonaliści stali się przez schizmatycki akt protestantami. Wiedzą to bardzo dobrze, dlatego przypuszczą atak na Kościół rzymski odżegnując go od czci i wiary. Tylko czekać, aż pojawią się nowe kwestie doktrynalne i dogmatyczne w ich nauczaniu. Może za jakiś czas nawet wybrany zostanie „nowy papież"? Obym się mylił! Myślę także o wielu zwykłych wiernych Bractwa. Wielu z nich szczerze kochało liturgię, modlitwę i życie sakramentalne. Nie wszyscy
pragnęli rozłamu. Dla nich obecna sytuacja musi być ogromnym bólem. W jednej chwilli znaleźli się poza pełną komunią z Kościołem, choć być może nigdy tego nie chcieli. To właśnie najbardziej boli w każdej schizmie. Ambicje przywódców zawsze najbardziej ranią prostych wiernych. Historia Kościoła uczy, że nie można
reformować Kościoła, będąc poza nim. Tę drogę wybrał kiedyś Marcin Luter. Zaczynał od haseł odnowy, a skończyło się trwałym podziałem chrześcijaństwa. Każda schizma
przekonuje siebie, że broni prawdziwej wiary. Każda uważa, że to ona jest wierna Tradycji. Ostatecznie jednak pozostawia po sobie kolejne pęknięcie w Ciele Chrystusa. Nie potrafię też nie zauważyć symboliki samej ceremoni. Wielu spodziewato się liturgii podkreślającej majestat katolickiej Tradycji. Tymczasem konsekracje odbyły się pod namiotem, w sąsiedztwie słupów wysokiego napięcia, podczas ulewnego deszczu, który utrudniał nawet rozdawanie Komunii Świętej. Miało być odwołanie do wielowiekowej tradycji Kościoła, a obraz, który zobaczył świat, bardziej przypominał prowizoryczne zgromadzenie niż uroczystą liturgię biskupią. Trudno nie dostrzec w tym gorzkiej symboliki. To bardzo smutne pożegnanie. Niestety trudno było oczekiwać innego zakończenia, gdy prywatne przekonanie o własnej nieomylności zwycięża nad wspólnym zmysłem wiary Kościoła. Gdy radość z pozostawania w opozycji staje się silniejsza od pragnienia jedności, droga prowadzi nieuchronnie do rozłamu. Nie cieszy mnie ekskomunika. Nigdy nie jest ona radością dla Kościoła. Jest dramatycznym środkiem, po który Kościół sięga po to, aby uświadomić powagę sytuacji i wezwać do nawrócenia. Trzeba modlić się nie przeciwko tym ludziom, lecz za nich. Bo celem Kościoła nie jest potępienie kogokolwiek, ale powrót każdego człowieka do pełnej komunii z Chrystusem i Jego Kościołem. Jezu, który modliłeś się, aby wszyscy byli jedno, miej litość nad schizmatykami. Skrusz
zatwardziałe serca, ulecz rany podziału i spraw, aby nikt nie zginął z nędzy duchowej i głodu prawdy, lecz wszyscy odnaleźli drogę do jedności w Twoim Kościele. Amen.
61 tys.
togra

Przed cudem słońca w Fatimie też padał deszcz.

nihil quicquam

Padał, tylko potem było cudowne osuszenie ubrań, tu jakoś poza deszczem nic się nie działo, zero analogii.

togra

Analogia nie musi być wprost. Wydarzenia zostały poświęcone przez Niebo. Cudem jest przetrwanie Mszy Wszechczasów.

Mariusz Per

Stało Się! Schizma w Kościele Katolickim! Oto Co Stanie Się Teraz! - Wywiad Ator
youtube.com/watch?v=goObJSthfyI&feature=youtu.be

Ator nie jest znawcą Kościoła, ma pomieszane w głowie przez Jackowskiego, ufo i inne wierzenia 🥺

Jak można dalej iść z Kościołem wielu religii, odstępstwa od Nauki Jezusa, człowieka w centrum ???
Oni, to bractwo poniesie krzyż w swoim czasie a Watykan będzie stopniowo uwalniać ludzi od krzyża, o którym i tak już nie mówi się prawie w kościołach a Droga Krzyżowa Pana Jezusa stała się drogą krzyżową człowieka ! 🥺