abi abigel abi

Aborcja próżniowa: przebieg, skutki, powikłania

Aborcja próżniowa, inaczej aspiracja próżniowa, to zabicie dziecka na wczesnym etapie ciąży poprzez rozerwanie jego maleńkiego ciałka na strzępy. Pompa do aborcji próżniowej, działająca pod ogromnym ciśnieniem, wysysa malucha i odrywa łożysko od macicy, po czym wszystko drobniutko kawałkuje. Krwawa zawartość rurki, zwanej kaniulą, wylewana jest na koniec do zlewu albo wyrzucana do kosza na śmieci. Kobieta, która zabija dziecko metodą próżniową, może spodziewać się poważnych powikłań, włącznie z zakażeniem i niebezpiecznym krwotokiem, jeśli jej macica nie zostanie dokładnie oczyszczona.
Tak właśnie naprawdę wygląda proces aborcji próżniowej, którą środowiska proaborcyjne nazywają „bezpieczną, mało inwazyjną metodą przerywania ciąży”. I którą nachalnie promują.
Aborcja próżniowa: co to jest?
Aborcja próżniowa, nazywana także metodą aspiracyjną, polega na usunięciu dziecka i tkanek ciążowych z macicy kobiety przy użyciu specjalnego ssaka (kaniuli) działającego pod ciśnieniem. Innymi słowy, jest to mechaniczna ingerencja w organizm kobiety, która wymaga rozszerzenia szyjki macicy i wprowadzenia do wnętrza specjalnego narzędzia połączonego z aparatem wytwarzającym siłę ssącą. Taki sposób zabicia dziecka przeprowadza się na wczesnym etapie ciąży, zwykle do 12. tygodnia.
Tymczasem śledząc rozwój dziecka w łonie matki, można dowiedzieć się, że już w 5.-6. tygodniu życia płodowego dzieci mogą czuć ból, już w pierwszym trymestrze ciąży reagują też na dotyk, np. odskakując od ostrych przedmiotów, takich jak igła. Od 4.-5.tygodnia można zarejestrować bicie maleńkiego serca. W 7. tygodniu ciąży dziecko ma już wyraźnie widoczne palce u rąk i nóg, a także rozwinięte narządy wewnętrzne. To nie tkanka ciążowa albo zlepek komórek, które się po prostu usuwa na życzenie kobiety, ale maleńki, idealnie uformowany człowiek.
Jak wygląda aborcja próżniowa?
Przebieg zabijania dziecka metodą aspiracyjną zależy od etapu ciąży i warunków, w jakich jest wykonywana aborcja, ale najczęściej obejmuje ona kilka etapów.
1. Lekarz (choć właściwie ciężko nazwać tak medyka, wykonującego aborcje) przeprowadza badanie USG, aby ocenić etap ciąży i potwierdzić jej lokalizację. W wielu przypadkach wcześniej kobiecie podawane są preparaty zmiękczające i rozluźniające szyjkę macicy, aby łatwiej było wprowadzić rurkę wysysającą dziecko.
2. Matka otrzymuje znieczulenie. W zależności od okoliczności może to być ono miejscowe albo ogólne (narkoza). Tymczasem dziecko nie dostaje żadnego znieczulenia, choć, jak wspomnieliśmy, badania wskazują, że już od 5.-6. tygodnia życia płodowego rozwija się system nerwowy. W pierwszym trymestrze ciąży dziecko ma już – przynajmniej w części – receptory odpowiedzialne za odczucia bólowe. Jest więc pewne, że abortowane maluchy giną w straszliwych męczarniach .
3. Aborter zakłada wziernik, by uzyskać dostęp do szyjki macicy. Jeśli zachodzi taka potrzeba, szyjka jest stopniowo rozszerzana.
4. Kolejnym etapem jest wprowadzenie do wnętrza macicy cienkiej rurki, nazywanej kaniulą.
5. Po podłączeniu urządzenia wytwarzającego podciśnienie dochodzi do odessania zawartości macicy, a więc dziecka wraz z łożyskiem. Całość opuszcza ciało kobiety w postaci krwawej miazgi, która wylewana jest do zlewu albo trafia do pojemnika na odpady medyczne. Tak kończy dziecko, które jeszcze przed chwilą poruszało się w brzuchu matki.
Aborcja próżniowa: skutki, o
których się nie mówi
Skutki zabicia dziecka metodą aspiracyjną mogą dotyczyć zarówno ciała, jak i psychiki kobiety. Wśród możliwych powikłań fizycznych wymienia się przede wszystkim:
– plamienie lub krwawienie z dróg rodnych,
– bóle i skurcze brzucha,
– zakażenia okolic intymnych,
– uszkodzenie szyjki macicy.
Zdarza się również, że dochodzi do niecałkowitego opróżnienia macicy, co może oznaczać potrzebę przeprowadzenia dodatkowej interwencji medycznej: bolesnego łyżeczkowania.
Obok fizycznych dolegliwości po aborcji próżniowej, u matek często pojawiają się również trudności natury psychicznej. Każda kobieta przeżywa to doświadczenie inaczej, jednak u dużej części z nich występuje prędzej czy później poczucie straty, żal, silne napięcie, depresja. Dochodzi też do kłótni, a nawet rozstania z ojcem abortowanego malucha. Wiele kobiet, które zdecydowały się zabić swoje dziecko, już do końca życia mierzy się z syndromem postaborcyjnym. Sposobem, by poradzić sobie z wyrzutami sumienia i choćby częściowo zapłacić za swój błąd, bywa zaangażowanie się w działalność prolife, gdzie obrona życia kolejnych dzieci staje się jedynym ratunkiem, aby choć trochę ukoić tęsknotę za własnym dzieckiem.
Inne zagrożenia
Do zagrożeń związanych z aborcją próżniową należy zaliczyć nie tylko bezpośrednie powikłania po zabiegu, ale także możliwe skutki odroczone w czasie. Jeśli dochodzi do stanu zapalnego albo urazu narządów rodnych, konsekwencje mogą utrudnić zajście w ciążę w przyszłości.
Nie można też pomijać wymiaru emocjonalnego. Decyzja o zabiciu własnego dziecka często pozostawia ślad na długo: nawet na całe życie. U większości kobiet to doświadczenie staje się źródłem cierpienia, które wpływa na relacje, sposób przeżywania macierzyństwa i poczucie własnej wartości.
Przede wszystkim jednak w wyniku aborcji – każdej – ginie człowiek.
Tekst: red.
1 tys.
Global Church Global udostępnia to
747