29 sierpnia - Ścięcie św. Jana Chrzciciela [3 kl.] (kolor czerwony)
Ścięcie św. Jana Chrzciciela. (Roku 29.)Szczytem działalności Janowej było świadectwo o Jezusie jako Zbawicielu oczekiwanym; przedstawiał go jako sędziego, który plewy rzuci na spalenie, a tylko ziarno pszeniczne zgromadzi jako upragnione żniwo. Stąd to po chrzcie Jezusa w wodach Jordanu na zapytanie poselstwa żydowskiego z Jerozolimy oświadcza, że nie jest sam Zbawicielem; uczniom zaś swoim wskazuje na obecnego Jezusa jako na Mesyasza i Baranka, który gładzi grzechy świata.
Z chwilą, kiedy niektórzy uczniowie św. Jana uwierzyli w Jezusa - a byli to późniejsi apostołowie - zadanie św. Jana było niejako spełnione. Rozumiemy więc, że Poprzednik Jezusa otwarcie niedługo potem wyznaje, że odtąd ustępować musi Temu, który był już przed nim jako odwieczny; że Jezus wzrastać odtąd musi w uznaniu pomiędzy ludem, aby wykonać wedle sił wolę Ojca niebieskiego.
Zewnętrznym znakiem dopełnionego zadania było uwięzienie św. Jana, które spowodowało Jezusa do opuszczenia Judei i do przeniesienia się w dzierżawy galilejskie. Przejęty bowiem duchem pokuty wystąpił był św. Jan Chrzciciel przeciw Herodowi z przydomkiem Antipas.
Wolą wyraźną Heroda Wielkiego, za którego czasów Zbawiciel się narodził, podzieliło się państwo palestyńskie z przyzwoleniem cesarza rzymskiego na kilka części pomiędzy królewskich synów. Archelaus, urodzony z Maltace, otrzymał kraje Judei, Samarii i Idumei; Herod Antipas, także zrodzony z Maltace, otrzymał Galileję i Pereję; Filip, zrodzony z Kleopatry, otrzymał kilka mniejszych prowincyi jak Trachonitis, Auranitis i inne; natomiast Herod Filip zrodzony z Maryany, nie odziedziczył żadnej ziemi.
Herod Antipas pojął był za żonę córkę króla arabskiego Aretasa; porzucił ją jednak, aby przyjąć do siebie Herodyadę, zamężną za Herodem Filipem, swym stryjem, bo była córką Aristobula, a wnuczką Heroda Wielkiego przez babkę swoją Maryanę z domu hasmonejskiego. Antipas poznał był swą bratową w Jerozolimie, dokąd przybył w przejeździe do Rzymu; rozgorzał grzeszną do niej miłością i doprowadził ją do porzucenia prawowitego swego małżonka Heroda Filipa. Cudzołóstwo więc i jawne kazirodztwo Heroda i Herodyady były powodem dla św. Jana Chrzciciela, aby z całym zapałem i z świętem oburzeniem potępić władzcę i zagrozić mu karą niebios. Z obawy przed wpływami św. Jana na lud, może też za poduszczeniem Faryzeuszy, kazał Herod go uwięzić na zamku Machaerus na granicach Arabii skalistej; Herodyada zaś zaprzysięgła więźniowi krwawą zemstę. Zbyt wielkiego jednak św. Jan zażywał znaczenia wśród ludu, aby go można było bezwłocznie zgładzić ze świata; zbyt też wielkie miał poważanie u samego Heroda, który się stąd zadowolił skrępowaniem swobody swego przeciwnika.
Uczniowie św. Jana pochowali wedle podania zwłoki mistrza swego w Sebaste w Samaryi pomiędzy grobami Elizeusza i Abdiasza. Głowa zaś miała się znaleść r. 453 w Emesa w Syryi. Dzisiaj ma się znajdować w Rzymie w kościele św. Sylwestra, wedle innych w Amiens. Z czasem i szczątki zwłoków św. Jana przeniesione zostały do rozmaitych kościołów wschodu i zachodu.
Kara Boża dosięgła także Heroda; klęskę poniósł w wojnie z Aretasem arabskim, który ujął się za krzywdę wyrządzoną córce. Cesarz rzymski Kaligula zarzucił mu nadto zdradę za układy tajne z wojowniczymi Fartami. Odebrał mu dzierżone dotąd kraje i skazał go na wygnanie do Lyon r. 39. Herod i Herodyada umarli tutaj podobno w zapomnieniu i w hańbie: Salome zaś wedle legendy zarwała się na lodzie rzeki, który ją tak otoczył i ścisnął, że z głową wystającą ponad lodem straszną miała ponieść śmierć.
Pamięć ścięcia św. Jana Chrzciciela Kościół obchodzi w dzień 29. sierpnia.
Nauka
Taniec namiętny Salome był najbliższą przyczyną do męczeństwa św. Jana. Stąd to pisarze kościelni rozwodzą się o pokusach i złych skutkach, jakie się sprowadzają często przez niestosowne i karygodne tańce. Jasną rzeczą, że taniec jako wyraz radości, wesołego usposobienia, rozrywki, jako oznaka obrzędów nie jest sam w sobie rzeczą zakazaną. Z chwilą jednak, kiedy przekracza granice powagi i przystojności lub przyzwoitości, kiedy obliczony jest na rozbudzanie zmysłowości, taniec jest grzechem jako najbliższa sposobność do namiętnych uczuć, ruchów nieczystych. Doświadczenie uczy, że tańce namiętne są stekiem grzesznych upadków. Stąd też powiada św. Ambroży: W tańcach nie znajdziesz ani przyzwoitości konieczniej ani skromności lub wstydliwości; nie znajdziesz też czystości mianowicie w tańcach nocnych, kiedy występek kryje się pod osłoną ciemności. Św. Karol Boromeusz potępia wogóle wszelkie rodzaje tańców, bo zdaniem jego sprzeciwiają się chrześcijańskiej uczciwości, bo nadto są źródłem najgorszych występków i przewinień. Nie można wprawdzie każdego zakazać tańca; trzeba zostawić różnicę sumiennemu zastanowieniu poszczególnych osób. Jak nie każda sztuka teatralna jest dozwolona, jak zakazane są pewne rodzaje książek, tak też i pewne tańce dla zmysłowości swej niewątpliwie są grzeszne i karygodne. Inaczej sądzić trzeba też tańce w kółkach rodzinnych lub w kołach ludzi poważnych, inaczej tańce, które z istoty swej rażą zbytnią poufałością lub wprost niewstydliwością. Rodzice, nie krępujący swobody dzieci w takich grzesznych, rzekomo niewinnych rozrywkach i zabawach, ciężką ściągają na siebie odpowiedzialność wobec Boga.
siomi1.w.interiowo.pl/29.sierpnia.html